Bardzo Krotkie Opowiadania
    
Aleksandra Eigen


.
MOJA  PANI ...
August 2003


.
"Moja Pani" - Irena Jaronczyk, na jednej z wypraw do Ksiazna.
Pewnie w  1957-58 roku.
Nie wszystkie twarze pamietam - ale rozpoznaje: (od lewej)   Stasia Mruk,  Smosarska,   Renia Boguslawska, Renia Fisher, Zosia Godlewska,  Bela Szulc,Hanka Silberman, Wiesia ... Ta w srodku - to ja, z kolanami pod broda.


.
Urodzilam sie
w Walbrzychu -
March 2000


.
ULICA OGINSKIEGO
Styczen 2002
Polskie Refleksje
Coffee Room


.


.
Zimowy Usmiech
Dowod Milosci
Spacerkiem po Walbrzychu


.
Wymiary Szczescia ...

Edukacja Muzyczna

    
Wlasnie wynajelam mieszkanie na parterze  pieknego domu, w sercu Tel-Avivu , tylko pare minut od zawsze zyjacej, najwspanialszej ulicy Disengoff.
Co prawda dzielilam je  z inna dziewczyna ale ja mialam duzy pokoj z ogromnym balkonem, ktory mial okiennice. Kiedy zamykalam okiennice, mialam wrazenie, ze wynajmuje dwa pokoje.

         Po starannym malowaniu scian w obydwu pokojach, zaczelam wstawiac moje "zdobyczne" meble.  Wcisnelam na balkon moje lozko, maly okragly stol, dwa krzesla, lampe, doniczke z tropikalna roslina, dwa obrazki,  maly chodniczek
i radio.  I mialam teraz prawdziwa sypialnie!

        Moje zycie bylo idealne;  dobra praca, piekne mieszkanie,  ksiazki,  muzyka ...  Z grupa przyjaciol jezdzilismy rano na rowerach do Jaffy, albo spotykalismy sie na plazy.  Odkrylam rowniez, ze przeze mnie gotowane potrawy przestaly mi szkodzic.

        Przez pare dni uczylam sie, jak spac na balkonie.
Wkrotce jednak zaczelam naprawde lubic swiezy, chlodny powiew od morza i monotonne dzwieki noc srodziemnomorskich. Odkrylam, ze niektore ptaki spiewaja tylko w nocy i  niektore kwiaty kwitna tylko w nocy raz w roku.  Cowieczorna krzatanina sasiadow konczyla sie przed polnoca.  Szybko tak sie do tych dzwiekow przyzwyczailam, ze przestalam je slyszec.
                                   ***

Pewnego lipcowego popoludnia, po powrocie z pracy zaczelam przygotowywac sobie posilek w kuchni, kiedy to moja wspollokatorka Lili  zapytala usmiechajac sie  bardzo  tajemniczo - " Widzialas naszego nowego sasiada? Baaarrrdzo dobrze wygladajacy. Tez jezdzi na rowerze" ...
Nie zaznalam jeszcze tej przyjemnosci, ale  nasze balkony dzielila tylko cienka sciana i wiedzialam, ze wczesniej czy pozniej poznamy sie.

Zadowolona ze swojej rzeczywistosci , naprawde malo mnie obchodzilo kto jest moim nowym sasiadem po drugiej stronie sciany.
Lili natomiast,z dnia na dzien udoskanalala swoj szpiegowski talent.  Przy drzwiach frontowych znalazlo sie krzeslo z kolorowymi tygodnikami, pilnik do paznokci i nieumyty talerz po jakims posilku.        Cala ta strategia  w celu trafienia okiem w "judasza" we wlasciwym momencie.

Ten tajemniczy sasiad zaczal mnie intrygowac i denerwowac, bo nie moglam z  Lili o niczym inny rozmawiac , tylko o nim ! Kazda proba konczyla sie fiaskiem. Lili zaczela  mi sie zwierzac ze swoich seksualnch  marzen ...

                                   ***
Za sciana  nic sie nie dzialo.  Jedynym znakiem zycia byla ta slodka muzyka. Skrzypce. Koncert?   Nie za glosno ale glosno wystarczajaco  zeby mnie  nad ranem obudzic. Piekna muzyka - dokladnie przy mojej glowie . Dochodzila zza sciany.

                                   ***

Wreszcie sie poddalam ! W piatkowe popoludnie, po pracy upieklam wspaniale ciasteczka, z jablkami i bita smietanka , ostroznie poukladalam je na jedynym duzym  szklanym talerzu i powiedzialam do Lili : " Pozbieraj sie - idziemy go poznac ! On jest w domu -- slysze te muzyke ."

Lili jakby sie skurczyla , potem skoczyla do lustra, poslinila dwa wskazujace palce i poprawila swoje brwi, duzym pedzlem  popudrowala policzki, wyprezyla sie , popatrzyla na siebie z profilu, wziella  gleboki oddech i zachrypnietym szetem wycedzila : "Dobra mysl".

                                   ***

I nacisnelam dzwonek.  Prawie sparalizowana Lili stala za mna.  I nic - cisza.
Sekundy zmienialy sie we wiecznosc.  Wreszcie uslyszalysmy kroki.  Drzwi sie otworzyly.
Wspaniala  dlugowlosa blondynka, owinieta w recznik  zapytala czystym angielskim : " Yeeeeees?"
O, Boze!.  To nie byl "bardzo dobrze wygladajacy" , to byla dziewczyna!  Piekna dziewczyna - nieporownanie ladniejsza od nas. Z cala ta muzyka poza nia.   Zaniemowilam ...
" Glupio, glupio, glupio ! Glupia Lili ! Glupia blondyna !!   I ja glupia !!!

I wtedy go zobaczylam ... 
Lili miala racje.  Wygladal jak grecki  posag.  Sily mnie opuscily i talerz z ciastkami zaczal zmieniac pozycje na niebezpieczna. Ta muzyka z glebi mieszkania  -- tak pasowala do niego .
Usmiechajac sie ,  siegnal po talerz z ciastkami i patrzac mi prosto w oczy, powiedzial : " Czy moge pozyczyc czasami twoj rower dla mojej dziewczyny? Juz dawno chcialem  o tym z toba porozmawiac".
Wzniosl swoje najwspanialsze brwi i powiedzial : "Ciasteczka! Ja lubie ciasteczka . Zapach do nas z balkonu doszedl. A teraz je mam ! Dziekuje bardzo."

Nie wiem jak wyszeptalam " Ta muzyka - co to jest?"
Odpowiedzial : " Mendellsohn  oczywiscie. Koncert skrzypcowy , nie poznalas , glupiutka ??? "
Trzymajac nasz talerz z naszymi ciastkami w powietrzu, nachylil sie do ucha blondynki i  wolna reka zatrzasnal nam drzwi przed nosami.

Stalysmy przed tymi drzwiami jeszcze przez moment.
Wreszcie obrocilam sie do Lili , wznioslam oczy w gore  i powiedzialam: " Mendelssohn , glupiutka. "

                                                            
Sept. 2000